Zwolnieni z SMS-a: pracownicy kontraktowi o zerowej godzinie zwolnieni z powodu wpływu koronawirusa

Zwolnieni z SMS-a: pracownicy kontraktowi o zerowej godzinie zwolnieni z powodu wpływu koronawirusa



W przypadku wielu niepewnych pracowników w Wielkiej Brytanii przyszłość jest bardziej niepewna niż kiedykolwiek wcześniej – pomimo rządowego planu wypłaty 80% wynagrodzenia pracownikom pozostającym bez pracy podczas pandemii koronawirusa.

23-letni Charlie Powell i 12 współpracowników firmy outsourcingowej Aramark zostali poinformowani w zeszły poniedziałek, że od tego wieczoru ich usługi nie są już potrzebne.

Wiadomość została dostarczona w poście na Facebooku, a następnie wiadomość tekstowa.

„Nie mogę powiedzieć, że byliśmy zaskoczeni, że nie powiadomili nas o tym” – mówi Powell.

„Wszyscy byliśmy nieco przerażeni, że nie było wzmianki o wynagrodzeniu ani żadnych wskazówek, że menedżerowie będą dyskutować lub domagać się zapłaty w trakcie tego zamknięcia, biorąc pod uwagę, że właśnie zabrali nam cały nasz dochód.


Powell był zatrudniony przez Aramark w barze na University of London, pracując około 30 godzin tygodniowo od czasu przeprowadzki do Londynu w październiku. Jednak jej umowa nie gwarantowała żadnych godzin w tygodniu.

Praca była jej jedynym źródłem dochodu, podobnie jak w przypadku wielu obecnie bezrobotnych kolegów. Uniwersytet zdecydował, że wszystkie „nieistotne części jego działalności” zostaną zamknięte, przekazano im wiadomość.

Uniwersytet twierdzi, że otrzymał „zapewnienie” od Aramarku, że wszyscy pracownicy będą nadal otrzymywać wynagrodzenie po zamknięciu Covid-19. Aramark obiecał przekazać dalsze informacje, gdy tylko będzie to możliwe, ale tydzień później nic się nie zmaterializowało. Aramark nie odpowiedział na prośby o komentarz.

Sytuacja uwypukla lukę w rządowym pakiecie wsparcia pracy. W ubiegłym tygodniu kanclerz powiedział, że rząd po raz pierwszy w historii Wielkiej Brytanii wkroczy do płacenia wynagrodzeń w sektorze prywatnym. Przeniesienie oznacza, że ​​dotacje państwowe pokryją do 80 procent wynagrodzeń pracowników „zniekształconych” – na liście płac firmy, ale tymczasowo niepotrzebnych do pracy.

Chodzi o to, że gdy Covid-19 będzie pod kontrolą, a handel ponownie się rozpocznie, pracownicy ci mogą rozpocząć pracę bez konieczności wychodzenia i szukania nowej pracy.

Został przyjęty z zadowoleniem przez związki i pracowników, ale program ma zastosowanie tylko wtedy, gdy firmy decydują się na jego przyjęcie.

Rishi Sunak powiedział w piątek, że pracownicy objęci umowami na zero godzin będą objęci ubezpieczeniem, o ile będą opłacani przez PAYE. Ale wielu z tych pracowników po prostu zostało zwolnionych masowo.

Powell mówi, że nie będzie w stanie zapłacić czynszu w tym miesiącu, podobnie jak kilku byłych kolegów.

„Złożyłem wniosek o przyznanie kredytu uniwersalnego, ale na początku trzeba czekać pięć tygodni. Próbują przyspieszyć, ale nie wiem, czy tak się stanie, biorąc pod uwagę, że cała branża hotelarska prawdopodobnie właśnie puka do ich drzwi.

„Czuję się z tego powodu dość ponuro. To trochę przerażające. Srebrna podszewka, która się z tego wywodzi, polega na tym, że wszyscy naprawdę spotykamy się jako siła robocza, wszyscy, którzy pracują w barze.

„Nie mamy teraz nic do stracenia, więc wszyscy jesteśmy gotowi walczyć o zapłatę po zamknięciu”.

Więcej szczegółów zostanie ujawnionych „wkrótce”, powiedział kanclerz w zeszłym tygodniu. Oczekuje się również dalszego wsparcia dla osób prowadzących działalność na własny rachunek. Dla Powell i innych osób na jej stanowisku wyjaśnienie nie może nastąpić wkrótce.

Koronawirus stanowi nieco inny, ale nie mniej zniechęcający problem dla Sandry Tochez, sprzątaczki z University of London.

Do piątku sprzątała budynek uniwersyteckiego Senatu przez trzy godziny każdego ranka w dni powszednie. Po południu poszła do pomieszczeń mieszkalnych, by posprzątać. Potem kazano jej nie wchodzić.

Mówi, że firma outsourcingowa, która ją zatrudnia, Cordant, powiedziała jej i kilku innym sprzątaczom, że otrzymają zapłatę tylko za „zakontraktowane” godziny.

Dla Tocheza oznaczało to tylko trzy godziny rano, więc jej wynagrodzenie spadło o ponad połowę. Gdyby Tochez została sfałszowana w ramach rządowego planu, otrzymywałaby 80 procent swojego wynagrodzenia przez trzy miesiące.

Lekarz wyjaśnia, w jaki sposób jedna osoba z koronawirusem może zarazić 59 000 innych osób

Przez dwa lata walczyła o to, by cztery godziny, które pracuje każdego popołudnia, były rozpoznawane na podstawie umowy, a nie klasyfikowane jako „nadgodziny”. Mówi, że Cordant odmówił.

Cordant kwestionuje konto Tocheza i mówi: „Wszyscy pracownicy naszej firmy będą nadal otrzymywać wynagrodzenie za godziny umowne, a także za każdą nadgodziny”.

To daje niewielki komfort Tochezowi i pozostałym środkom czyszczącym.

„Wszyscy jesteśmy bardzo zaniepokojeni, ponieważ wszyscy mamy długi do spłaty, a te pieniądze nie wystarczą na dokonanie płatności”, mówi.

„Wszyscy myślimy:„ jak sobie poradzimy, jak zapłacimy czynsz? ””

„To wstyd [the company] zrobi to nam, kiedy będziemy je wspierać, robiliśmy nadgodziny w weekendy, aby im pomóc.

„Po prostu nie do przyjęcia jest to, że robią to ludziom, którzy tam pracują od tak dawna”.

.



Source link