Wysoce zaraźliwe psy zabijające wirusy rosły przed Covidem – ale czy to może wkrótce się zmienić?

Wysoce zaraźliwe psy zabijające wirusy rosły przed Covidem - ale czy to może wkrótce się zmienić?


do

Athy Ball’s szczeniak, a Labrador Retriever zwany Paisley, miał zaledwie 10 tygodni, kiedy stało się jasne, że coś jest nie tak. Można było zobaczyć letarg, wymioty i niewielkie zainteresowanie jedzeniem – wczesne oznaki parwowirusa, wysoce zakaźnego i często śmiertelnego wirusa u młodych psów.

Sama weterynarz, Cathy przywiozła Paisley do swojej kliniki w Sandbach, mieście w Chesire, i przebadała ją na parwowirusa. Kiedy później wynik okazał się pozytywny, Paisley była zaledwie dwa dni od drugiego wstrzyknięcia szczepionki, które jeszcze bardziej wzmocniłoby jej ochronę przed patogenem.

Wkrótce nastąpiła pięciodniowa walka o przetrwanie. Pomimo podstawowej odporności, którą już nabyła, Paisley rozpaczliwie potrzebowała intensywnej terapii i otrzymała zgłębnik do karmienia oraz lek przeciw nudnościom, aby zapobiec jej wymiotom.

Dla Cathy było to bolesne oczekiwanie. Wiedziała, że ​​większość szczeniąt zarażonych parwowirusem nie przeżywa. Śmiertelność może wynosić od 68 do 92 procent. „Widziałem, jak wiele psów umiera z tego powodu, więc musiałem realistycznie oceniać jej perspektywy” – mówi Cathy.

Ostatecznie okazało się to szczęśliwym zakończeniem dla Cathy i Paisley, którzy przetrwali najbliższe spotkanie ze śmiercią. „Minął tydzień, zanim ją odzyskałem i był to najdłuższy tydzień w moim życiu” – mówi Cathy.

Inni właściciele nie mieli tyle szczęścia. Wirus nadal zabija psy w Wielkiej Brytanii co miesiąc, a infekuje jeszcze więcej, ale wydaje się, że liczba przypadków zmniejszyła się w latach poprzedzających Covid-19. Teraz rosną obawy, że parwowirus może wzrosnąć w całym kraju po boomie sprzedaży szczeniąt w okresie zakaz wyjścia.

Rejestracje nowych szczeniąt wzrosły o 26 procent między kwietniem a czerwcem ubiegłego roku, a wielu właścicieli po raz pierwszy zwróciło się do nielegalnych hodowców i „fabryk szczeniąt”, gdzie brakuje wskazówek i wsparcia w zakresie kluczowych szczepień. Psy sprzedawane na tym czarnym rynku są również bardziej narażone na problemy zdrowotne i podatne na choroby.

Również Lockdown utrudnił właścicielom zaszczepienie swoich psów przeciwko parwowirusowi, zwłaszcza tym, którzy kupują szczenięta nieoficjalnymi drogami. Według badań udostępnionych przez My Family Vets, największą grupę klinik weterynaryjnych w Wielkiej Brytanii, około 45 procent zarejestrowanych właścicieli zwierząt domowych nie otrzymało wstępnego cyklu szczepień ani kolejnych dawek przypominających.

„Ze względu na boom szczeniąt i całą sytuację Covid, zapewnienie wszystkim profilaktycznej opieki zdrowotnej jest właściwie przestrzegane zwierzęta domowe było prawdziwym wyzwaniem ”, mówi Edward Davies, prezes brytyjskiej komisji klinicznej w My Family Vets. „Potencjalne odrodzenie parvo było w tym czasie sporym zmartwieniem”.

Oddzielne badanie przeprowadzone przez Vets Now, która prowadzi ponad 60 poradni ratunkowych w całym kraju, pokazuje 129-procentowy wzrost podejrzanych przypadków parwowirusów w jej sieci w pierwszych trzech miesiącach 2021 r. W porównaniu z tym samym okresem w 2020 r. – z 24 do 55 infekcji .

„Niestety, w tej chwili codziennie widzimy psy z objawami nudności i biegunki, co nie jest normalnym wzorcem” – mówi Lara Wilson, główny lekarz weterynarii w szpitalu weterynaryjnym Vets Now w Glasgow, jednym z największych tego typu w Europie.

Dodała, że ​​pandemia Covid-19 „spowodowała ogromny wzrost liczby psów z dodatnim wynikiem testu na parwowirus psów”.

Jednak inni nie są tego tacy pewni. Według Sieci Nadzoru Weterynaryjnego Małych Zwierząt (SAVSNET), zespołu na Uniwersytecie w Liverpoolu zajmującego się wykrywaniem ognisk chorób u zwierząt, nie pojawiły się ostatnio przesłanki wskazujące na wzrost liczby parwowirusów.

SAVSNET zbiera swoje dane z dużej sieci gabinetów weterynaryjnych i laboratoriów diagnostycznych, które służą do potwierdzania podejrzanych przypadków parwowirusa. „Oceniamy miliony rekordów” – mówi Alan Radford, profesor weterynaryjnej informatyki medycznej na Liverpool University. „Możemy ich użyć, aby spróbować zrozumieć, co się dzieje na poziomie populacji”.

Ale po przeprowadzeniu analizy dla Niezależny, zespół SAVSNET nie znalazł „żadnych dowodów na to, że przypadki parwowirusa wzrosły znacznie na poziomie krajowym lub dużym regionalnym”.

Jednak prof. Radford mówi, że „tylko dlatego, że nie widzimy tych wzorców, nie wyklucza to możliwości bardzo lokalnych epidemii”.

Wyjaśnia, że ​​SAVSNET nie gromadzi danych zebranych przez wiele różnych źródeł, wskazując na przykład charytatywnych klinik weterynaryjnych, takich jak People's Dispensary for Sick Animals, które przyjmują właścicieli psów, których „nie stać na regularne odwiedzanie praktyki weterynaryjne i prawdopodobnie rzadziej się szczepią ”.

Oznacza to, że nawet jeśli w tych społecznościach i demografii rośnie liczba przypadków, SAVSNET będzie „ślepy” na takie trendy. Ta sama koncepcja dotyczy badań Vets Now. Jako usługa poza godzinami pracy, która zajmuje się zwierzętami domowymi wymagającymi pomocy w nagłych wypadkach, ich dane nie są uwzględniane w analizie SAVSNET.

A jednym z głównych wyzwań związanych z parwowirusem jest przede wszystkim potwierdzenie pozytywnego przypadku. „To powoduje, że zwierzęta są naprawdę chore, ale objawy kliniczne nie są w 100% rozpoznawalne dla parvo” – mówi prof. Radford. „Weterynarze mogą mieć podejrzenia, ale nie mają pewności. Musisz zrobić test ”.

A kiedy ich zwierzę zostanie zabite wymiotami lub biegunką, większość właścicieli po prostu nie będzie zawracać sobie głowy kosztownymi testami diagnostycznymi, ponieważ wymagane leczenie raczej nie zmieni się w zależności od wyniku testu. „Szczeniak będzie wymagał płynoterapii, niezależnie od tego, czy ma parwowirusa, czy nie” – mówi prof. Radford.

Takie czynniki sprawiają, że przedstawienie jasnego obrazu występowania parwowirusa w populacji psów w Wielkiej Brytanii jest prawie niemożliwe. Nie można również wykluczyć innych patogenów jako odpowiedzialnych za niektóre z widocznych skoków objawów podobnych do parwowirusa, które zostały zgłoszone przez weterynarzy w pewnym momencie w ciągu ostatnich 12 miesięcy.

Zeszłego lata SAVSNET wykrył wzrost liczby koronawirusa jelitowego wśród psów (który nie był w żaden sposób powiązany z Covid-19), który wywołał zwiększone przypadki wymiotów lub biegunki na poziomie ogólnokrajowej populacji.

Tak czy inaczej, eksperci ostrzegają, że właściciele muszą być wyczuleni na niebezpieczeństwa, przed którymi stoją niezaszczepione lub zaszczepione szczenięta, zwłaszcza w przypadku bardziej wrażliwych psów w populacji, a tym samym większe możliwości ogólnego przeniesienia.

„Parwowirus jest bardzo, bardzo zaraźliwy” – mówi dr Simon Clegg, starszy wykładowca zdrowia i chorób zwierząt na University of Lincoln. „Zrzuca się w ogromnych ilościach, gdy zwierzę jest zarażone i jest bardzo stabilne środowiskowo”, co oznacza, że ​​może przetrwać na zewnątrz – na drzewie, skrawku trawy, kocu lub zabawce – przez wiele miesięcy.

„Jeśli zdarzy się jeden przypadek, zazwyczaj jest kilka innych, które go śledzą” – dodaje dr Clegg. „Osobiście nie widziałem wzrostu, ale teraz jest na to potencjał.

„Myślę, że jest to prawie przypadek przypominania ludziom o szczepieniu. Szczepionka jest doskonała i zapewnia doskonałą ochronę ”.



Source link