Wielka Brytania potrzebuje więcej drzew, aby walczyć z kryzysem klimatycznym. Czy rozwiązaniem mogą być hodowle owiec?

There’s a solid economic case for sheep farmers to instead grow forests and become carbon offsetters


Brytyjskie zielone pola i „dzikie” wyżyny mogły stać się ważną częścią dziedzictwa narodowego, ale tak się stało krajobrazy w całości stworzone przez ludzi. Nie ma powodu, by uważać te obszary za cenne zasoby naturalne, które należy chronić za wszelką cenę.

Gdyby ludzie nie ścinali drzewa, większość z obecnych brytyjskich hodowli owiec nadal byłaby częścią dużych lasy które kiedyś obejmowały wyspy. Dlaczego więc niektórych z tych obszarów nie można zamienić z powrotem w lasy?

Pomogłoby to w walce ze zmianami klimatu, ponieważ drzewa pochłaniają węgiel z powietrza i utrzymują go z dala od atmosfery. Jak odkryliśmy w naszych nowych badaniach, hodowcy owiec mają nawet solidny argument ekonomiczny, aby zamiast tego uprawiać lasy i stać się nimi węgiel offsetowych.

Uprawa drzew to gorący temat polityczny w Wielkiej Brytanii, ponieważ jeśli kraj ma osiągnąć zerową emisję netto, potrzebne będą ogromne obszary nowych lasów.

Wyżyny wykorzystywane do hodowli owiec są często przedmiotem projektów ponownego sadzenia i sadzenia lasów. Krajobrazy te są rozległe i charakteryzują się niską produktywnością. Za brak różnorodności biologicznej, erozję gleby i powodzie obwinia się nadmierny wypas.

Ponadto owce emitują metan o silnym działaniu cieplarnianym w procesie trawienia, co czyni je celem dla środków ochrony klimatu. Ale jeśli rolnictwo ma zrobić miejsce dla drzew, musi to robić bez załamania gospodarki wiejskiej i produkcji żywności.

Dzięki niskiej produktywności i niskim cenom jagnięciny i wełny, ponad 90% całkowitego dochodu brytyjskich hodowli owiec pochodzi z dotacji rządowych. Utrzymując status quo, subsydia te zapobiegają hurtowym zmianom w użytkowaniu gruntów, potrzebnym do skutecznych działań w zakresie zmian klimatycznych. Jednocześnie międzynarodowe płatności od zachodnich rządów finansują sadzenie lasów na ogromną skalę w krajach mniej rozwiniętych.



Jednak wraz z nasilaniem się kryzysu klimatycznego i wdrażaniem zaostrzonej polityki emisyjnej rynek klimatyczny powinien rosnąć, zwiększając atrakcyjność finansową lasów

Różnica w podejściu w kraju i za granicą ma posmak neokolonializmu. Niesprawiedliwość pogłębia świadomość, że zmiany klimatyczne zostały w dużej mierze spowodowane przez narody zachodnie, podczas gdy to kraje mniej rozwinięte ponoszą ich największy ciężar. Czy zachodnie rządy są sprawiedliwe, aby płacić innym za rozwiązanie własnego problemu, bez dokonywania znaczących zmian w gospodarowaniu ziemią w kraju?

Dotacje publiczne to jednak tylko część historii. W naszych nowych badaniach zbadaliśmy, w jaki sposób można uzyskać prywatne finansowanie lasów poprzez kompensację emisji dwutlenku węgla oraz potencjalny dochód dla rolników, którzy chcą przekształcić część (lub całość) swojej ziemi z owiec na drzewa.

Okazało się, że uprawa drzew na węgiel może stanowić alternatywne źródło dochodu, finansowane przez ludzi i organizacje, które chcą zrównoważyć swoje emisje, kupując kredyty węglowe. Na przykład osoba fizyczna może zapłacić za kredyty węglowe, aby zrekompensować swój wkład w emisje lotnicze, lub firma może kupić kredyty węglowe, aby spełnić cele odpowiedzialności korporacyjnej.

Na lądzie w pobliżu dojrzałych drzew, które działają jako źródło nasion, przy niskim ryzyku zjedzenia nasion lub sadzonek, lasy mogą się regenerować w sposób naturalny. Nasze badania pokazują, że „sprzedaż” węgla pochłoniętego na naturalnie regenerujących się gruntach oznacza, że ​​farmy mogą wyjść na zero lub osiągnąć skromny zysk bez dotacji. Jednak w innych lokalizacjach kosztowne interwencje, takie jak sadzenie drzew i ogrodzenie jeleni będzie potrzebne do założenia lasu.

Cena, po której można sprzedać węgiel, w dużej mierze określi, czy będzie to opłacalne. W Wielkiej Brytanii może on obecnie wynosić zaledwie 3 funty za tonę CO₂, co w przypadku naturalnie regenerującego się lasu przekłada się na zysk w wysokości zaledwie 90 funtów na hektar (około dwóch boisk piłkarskich) w okresie 25 lat. Nawet przy najdroższej obecnej cenie emisji dwutlenku węgla, zyski nadal wynosiłyby zaledwie 540 funtów. Oczywiście nie wystarczy to rolnikowi do życia, co oznacza, że ​​nadal będą potrzebne dopłaty.

W miarę wdrażania bardziej rygorystycznych polityk emisji, rynek klimatyczny powinien rosnąć, zwiększając atrakcyjność finansową lasów(Getty)

Jednak jako kryzys klimatyczny intensyfikuje się i wdraża się bardziej restrykcyjną politykę emisyjną, rynek klimatyczny powinien rosnąć, zwiększając atrakcyjność finansową lasów. W pewnym momencie w przyszłości rynki mogą nawet zapłacić społeczną cenę węgla, cenę, którą społeczeństwo jest teoretycznie skłonne zapłacić za szkody spowodowane emisjami CO.

To ponad trzykrotnie zwiększyłoby zysk z hektara lasów węglowych w porównaniu z maksymalnym poziomem przy dzisiejszych cenach rynkowych. Ale obecnie niewiele jest woli politycznej, aby przełożyć cenę teoretyczną na rzeczywistość.

Ponieważ Wielka Brytania opuściła Unię Europejską, przestała podlegać wspólnej polityce rolnej, a subsydia są reformowane. Rząd Wielkiej Brytanii wprowadza system, który płaci „pieniądze publiczne za dobra publiczne”.

Ale jak zostaną zdefiniowane dobra publiczne i jak należy nadać im priorytet? Podejmując te decyzje, decydenci staną przed kompromisami między utrzymaniem tradycyjnej produkcji żywności a wspieraniem krajobrazu wspierającego bardziej zrównoważoną przyszłość, zarówno na poziomie krajowym, jak i globalnym.

Musimy pilnie wymyślić, jak sadzić drzewa w Wielkiej Brytanii na ogromną skalę potrzebną do obniżenia atmosferycznego CO₂, bez niszczenia produkcji żywności lub niszczenia źródeł utrzymania i gospodarki wiejskiej. Jednym ze sposobów na przyszłość może być rozważenie prywatnego finansowania za pośrednictwem rynków emisji dwutlenku węgla, obok dotacji, które wynagradzają rolników za wychwytywanie dwutlenku węgla i produkcję żywności.

Finansowanie jest wykorzystywane na olbrzymią skalę w celu ponownego zalesiania krajobrazów w krajach słabiej rozwiniętych. Najwyższy czas, aby kraje zachodnie porzuciły podwójne standardy i zastosowały to samo podejście u siebie.

Connie O'Neill jest pracownikiem naukowym w Stockholm Environment Institute na Uniwersytecie York. Colin Osborne jest profesorem biologii roślin na Uniwersytecie w Sheffield. Ten artykuł pojawił się po raz pierwszy Rozmowa.



Source link