W obozach granicznych Syryjczycy polegają na lekarzach w ciężarówkach i namiotach

W obozach granicznych Syryjczycy polegają na lekarzach w ciężarówkach i namiotach


AZAZ, Syria (Reuters) – Wojna syryjska wyrządziła Najwa Abdelaziz wszelkiego rodzaju trudności, ale wciąż udaje jej się oświecić jednego z nich. „Powstanie zrujnowało mi zęby”, żartuje, gdy po raz pierwszy od lat opiekuje się dentystą z tyłu ciężarówki.

Bassel Maarawi, 57-letni dentysta, trzyma wyciągnięty ząb w mobilnej klinice dentystycznej w ciężarówce koło Azaz, Syria 16 czerwca 2019 r. Zdjęcie zrobione 16 czerwca 2019 r. REUTERS / Khalil Ashaw ”

33-latka nie mogła znaleźć pomocy w bólu zęba, nawet po ucieczce z państwa islamskiego i schronieniu się w północno-zachodniej Syrii. Ale dentysta w mobilnej klinice przybył do obozu Rayyan, gdzie mieszka z mężem i czwórką dzieci w namiocie wśród drzew.

„Ciągle się wysiedlaliśmy, więc zostaliśmy odcięci od lekarzy”, powiedział Abdelaziz, którego rodzina została przemycona z miasta Raqqa jakieś trzy lata temu.

Wylądowali w północno-zachodnim narożniku Syrii, ostatniej poważnej twierdzy rebeliantów w kraju. Obozy są przepełnione, lekarze są za mało i wiele szpitali upadło pod rządowymi bombardowaniami.

W obozach wzdłuż granicy tureckiej często jedyną opieką zdrowotną dla osób takich jak Abdelaziz są mobilni lekarze i prowizoryczne kliniki w namiotach.

„Wielu po prostu bierze pigułki i milczy na temat bólu”, powiedział 57-letni Bassel Maarawi, dentysta, który jeździ po siedmiu obozach w pasie granicznym, w którego rękach znajdują się rebelianci wspierani przez Turcję.

Klinika stomatologiczna pozostaje w każdym obozie przez kilka miesięcy, traktując dziesiątki pacjentów każdego dnia, którzy nie mogą udać się do miasta na wizytę u lekarza.

Należy do Independent Doctors Association, tureckiej grupy syryjskiej, która prowadzi również bezpłatny ośrodek obozowy, w tym klinikę dla kobiet, dzieci i chorób wewnętrznych oraz aptekę.

Sam Maarawi został wykorzeniony pod koniec 2016 r. Ze swojego miasta Aleppo, gdzie armia zmiażdżyła buntowników z Rosją i pomocą Iranu po gorzkim oblężeniu.

Dzieci, które teraz traktuje, żyjąc w brudzie i pijąc brudną wodę, często cierpią z powodu niedożywienia. „Wielu ludzi zostało ostatnio wysiedlonych, co naprawdę na nich wpłynęło, możesz to zobaczyć, gdy wejdą” – powiedział.

Nowa fala walk wywołała kolejny exodus, od setek tysięcy ludzi uciekających przed ofensywą armii w północno-zachodniej Syrii od kwietnia.

W obozie dla około 14 000 osób w przygranicznej wiosce Shamarin Ammar al-Omar prowadzi klinikę fizjoterapeutyczną w dużym namiocie.

Personel – wyszkolony specjalista medyczny i trzech wolontariuszy – sam wykonał większość sprzętu i przeszedł zaledwie kilka darowizn. Traktują wszystko, od bólu pleców po rany bojowe dla pacjentów, w tym rebeliantów i sparaliżowanych dzieci.

„Jest wiele obrażeń z powodu gwałtownego bombardowania” – powiedział Omar. „Pacjenci nie mogą sobie pozwolić na jedzenie, nie mówiąc już o transporcie”.

29-letni Um Mhamad zabrał syna z innego obozu i poszedł do kliniki namiotowej przez ponad dwa lata. Uraz po urodzeniu sparaliżował sześcioletniego chłopca, którego rodzina została przetransportowana z Aleppo w 2016 roku.

„Kiedyś wcale się nie poruszał” – powiedziała. „Dziś może czołgać się i obracać po obu stronach i wstać”.

Sprawozdania Khalila Ashawiego w Azaz; Edytowanie przez Louise Heavens

.



Source link