Recenzje albumów: Yoko Ono – Warzone i MØ – Forever Neverland

Recenzje albumów: Yoko Ono - Warzone i MØ - Forever Neverland



Yoko Ono – Strefa wojny

★★★ ☆☆

Yoko OnoJego prace często były sprzeczne z tradycyjnym albumem muzycznym. Jej najnowsze, Strefa wojny, nie jest inaczej.

Nic nie wskazuje na to, że ktokolwiek to zrobi, nalej kieliszek czerwonego wina i zanurz się w te ślady – ale Strefa wojny to sztuka performance, którą możesz spakować i zabrać do domu. Ono może zostać zaproszony do salonu, aby uwolnić jedno z jej pierwotnych krzyków.

Strefa wojny Artystka powraca i przebudowuje serię utworów z wcześniejszych prac, w tym Starpeace (1985) i Czuć przestrzeń (1973). Chociaż album ma swoje kakofoniczne chwile (tytułowy utwór otwiera się ze słoniami, strzałami, wilkami, psami i prawdopodobnie z wózkiem widłowym), wiele z nich jest zaskakująco skróconych, z "Where Do We Go From Here" i "Teddy Bear" "Oba napędzane dziełem fortepianowym Thomasa Bartletta.

Jasny cel z album polega na tym, że poprzez powtórzenie swoich wcześniejszych deklaracji pokoju i miłości, Ono może pokazać, jak niewiele zmieniło się dzisiaj. Jest umiarkowanie skuteczny: tak, istnieje pewna tendencja do tego, jak "Woman Power" potrzebuje tylko referencji Trumpa, aby czuć się przydatna do dziś. Jednak kontynuowana przez Ono filozofia Flower Power – "Ludzie Ameryki, kiedy zobaczymy?" Brzmi "teraz albo nigdy" – wydaje się być uproszczona w czasach, gdy artyści są tak przyzwyczajeni do dekonstrukcji systemów społecznych i politycznych, z którymi Ono radzi sobie.

A więc Strefa wojny Wpada w dziwną dychotomię: ponieważ album kończy się wersją "Imagine", która jest hymnem – na tyle, by brzmiała jak zwiastowanie nowego świtu, znaczenie protestów Ono wydaje się jakby wyblakłe. (Clarisse Loughrey)

Wspieraj wolne dziennikarstwo i zasubskrybuj Independent Minds

Mø – Forever Neverland

★★★ ☆☆

W ciągu czterech i pół roku od wydania jej debiutanckiego albumu, Żadnych mitologii do naśladowania, MØ nie wyszło z list przebojów. Najpierw była współpraca z Major Lazer "Lean On" – przez jakiś czas najbardziej strumieniową piosenkę wszechczasów – a następnie kolej z Justinem Bieberem na temat "Zimnej wody". Potem pojawiła się garstka solowych singli "Kamikaze", "Final Song", "Do not Leave" oraz niedowierzająco niedoceniana oda do niechlujnych przyjaźni, "Nights with You", wszystkie rzekomo wzięte z jej bliskiej drugiej płyty. Z tym, że drugi album nigdy nie nadszedł.

"Musiałem mieć rację, dźwięk i koncepcję i wszystko" – powiedział duński piosenkarz pop zeszłego lata – "Jestem perfekcjonistą perfekcjonistą." Oczywiście. Minie półtora roku, zanim wreszcie pojawi się album.

Wydaje się jednak, że nie ma sensu pytać, czy Forever Neverland było warte czekania. Mø mógł prawdopodobnie nadal wydawać duże, swobodne single electro-popu, nie oddychając ani słowem towarzyszącego mu albumu, a niewielu miałoby powody do narzekań.

Nadchodzi jednak album – a MØ zdecydowała się wyrzucić swoje starsze single, przesyłając je do ziemi niczyjej na rzecz nowych, nieznanych piosenek. Podążają jednak za jej wypróbowaną i sprawdzoną formułą: weź mocno zwinięty instrument, wszystkie kliknięcia, pogłos i stłumione, minimalistyczne rytmy, a następnie uwolnij ten chrapliwy, mocny głos – głos, który mówi, jest "podekscytowany, ponieważ ja palić zbyt dużo papierosów ".

"Blur" ma nieregularne krawędzie pop core i ożywczy, MIA-channeling drop; "Beautiful Wreck" jest sprężysty i satysfakcjonująco zsynchronizowany, a "Nostalgia" bierze pod uwagę niedawny trend dziwnie niesłusznych wspomnień (pomyślmy o "2002" Anne-Marie, lub Charcy XCX w pełni obrzydliwym "1999") i robi to dobrze.

Forever Neverland jest klinem pełnym bezpiecznie idiosynkratycznych bangerów i nigdy nie omija rytmu. Być może jednak mogło to być spowodowane brakiem kilku.

"Zawsze czułem," F ***, czy świat zrozumie tę dziwną rzecz? "MØ powiedziała kiedyś o swojej muzyce. Czuje się to prawie jak wstyd Forever Neverland – niezmiennie solidny i znakomity do słuchania – w rzeczywistości wcale nie jest taki dziwny. (Alexandra Pollard)

.



Source link