Recenzja Les Misérables, odcinek 3: nieustępliwy ponury, ale trudny do odwrócenia wzroku

Recenzja Les Misérables, odcinek 3: nieustępliwy ponury, ale trudny do odwrócenia wzroku



lily Collins sfilmowane drobne sapnięcia Fantine'a, w końcu zrobione w trzecim odcinku dzisiejszego wieczoru Nędznicy (BBC1), w drugim dniu kręcenia sześcioczęściowego dramatu. Jej postać jeszcze nie froliciła się w lesie z urzekającym cadem Felixem (Johnny Flynn), ani nie szła ramię w ramię ze swoimi paryskimi przyjaciółmi. Nie została porzucona przez Felixa, oszukała się zostawiając córkę Cosette z lekkomyślnie obrażającymi Thenardiers, albo została zabrana, a następnie wyrzucona przez Jean Valjeana / Monsieur Madeleine (Dominic West). "Właśnie przyszedłem bezpośrednio z innego filmu" – wspomina Collins – "i przyjechałem do Bruselsa i było to tak:" Miło cię poznać, oto twoje łoże śmierci ".

Wszystko to sprawia, że ​​występ Collinsa staje się jeszcze bardziej imponujący, gdy pokrzywdzony, umierający Fantine. W złamanej grzechotce Fantine i jej desperackich prośbach o ponowne połączenie z jej dzieckiem, możesz poczuć ciężar niesprawiedliwości życia – nawet jeśli Collins jeszcze nie sfilmował żadnego z nich. W rzeczywistości jedyną rzeczą, która grozi pogorszeniem mrocznej atmosfery, jest szczerze mówiąc absurdalna (choć jestem pewna historycznie dokładna) nakrycie głowy cornette.

Ze swojej strony Zachód delikatnie porusza się w wewnętrznej walce Valjeana między współczuciem a ledwie tłumioną wściekłością. Został zmuszony do spowiedzi na drobną przeszłość zbrodni, aby ocalić życie niewinnego człowieka, i wraca do miasta w kajdankach, ku szokowi i przerażeniu mieszkańców (z jakiegoś powodu wszystkie mruczenia tłumu są po francusku – co działa dobrze, dopóki ktoś nie ma linii i nie wyskoczy na bladego Guv'nor Cockney). Miał przywieźć młodą córkę Fantine do łóżka śmierci, ale zostawił to zadanie w rękach swojej przygnębionej, pogardliwej pracowniczki, Madame Victurnien (Kathryn Hunter). Aby absolutnie nikt nie był zaskoczony, nie zrobiła czegoś takiego.

Kiedy Fantine w końcu odsuwa się od tej śmiertelnej cewki, zmartwiony poczucie winy Valjeana powoduje głęboki wpływ na oglądanie. On jest natychmiast rozwiązany i zdecydowany. Zastanówmy się nad linią, którą wypowiedział do ogłuszonego Javerta (David Oyelowo): "Radzę ci trzymać się z dala ode mnie na chwilę." W mniejszych rękach byłoby to nic nadzwyczajnego, ale dostawa Westa – wahająca się między rykiem a szeptem – jest tak smutny i nieoczekiwany, że sam powinien zobaczyć go obsypanego nagrodami.

Dwa lata później, uciekając z więzienia, udając własną śmierć (jest on niczym, jeśli nie zaradnikiem), Valjean tropi Cosette, wciąż boleśnie źle traktowany przez Thénardiers (Olivia Colman i Adeel Akhtar, światowej klasy aktorzy grający pantomimy złoczyńców). Być może pierwszy akt dobroci, jaki Cosette widziała od lat, kupuje jej lalkę od tego samego handlarza, któremu sprzedano jej włosy i zęby sprzed kilku lat. Fakt, że jej nowa lalka może mieć włosy na głowie, jest zarówno wzruszająca, jak i głęboko, głęboko przerażająca.

Po tym, jak Valjean płaci Thénardierom porządną sumę, by uratować Cosette, wygląda na to, że para może wreszcie żyć dobrym, spokojnym życiem, na jakie zasługują. Ale tak nie powinno być. Wkrótce Javert znów jest w jego opowieści. W tym momencie jego determinacja, by odnaleźć Valjeana, jest tak samo myląca, jak frustrująca.

Mimo to przynajmniej poświęca chwilę na aresztowanie Thénardiers. Wiele mówi o nieustępliwym ponuractwie tego dramatu, że próba opuszczenia własnego syna przez Madame Thénardier zapewnia moment lekkiej ulgi.

Ale równie ponury jak Nędznicy jest to, że powoli rozwijające się, splątane tragedie są tak dobrze powiedziane, że trudno odwrócić wzrok.

.



Source link