Recenzja Jun-Su Kim i Ahn-Sook Sun, Southbank Center: Wciągająca ze skumulowaną siłą emocjonalną

Recenzja Jun-Su Kim i Ahn-Sook Sun, Southbank Center: Wciągająca ze skumulowaną siłą emocjonalną



Dziesięć lat temu tradycyjna muzyka z innych kultur była słyszalna w całym Londynie, napędzana boomem "world music"; konający rynek CD i spiralne koszty sprowadzania muzyków z odległych miejsc sprawiły, że ta strona sceny muzycznej prawie się zatrzymała. Tak więc było to brzemienne w związku z otrzymaniem dwóch godzin koreańskich pansori w wypełnionej po brzegi sali Purcell, dostarczonej przez najwybitniejszych przedstawicieli tego fascynującego gatunku.

Polityka zapewniła, że ​​my na Zachodzie nie wiemy praktycznie nic o kulturze koreańskiej, a nawet u Koreańczyków pansori są dość recherché. Pochodząca z XVII wieku, jest folkową formą artystyczną, w której wokalistce towarzyszy bęben, a perkusista zapewnia również paszę, gdy materiał jest komiczny, co jest bardzo częste. Styl wokalny ma coś wspólnego z japońskim Noh, a także z kirgiską recytacją eposu Manas: performance wymaga wirtuozerii, jako że wokalista musi być także utalentowanym narratorem i klaunem. Nazywanie tego operą trochę trudnym, ale w Korei jest to najbliższe tej sztuce.

Najpierw pojawił się młody Jun-Su Kim, który w domu ma status idola pansori, którego głos i gesty mają świetlistą intensywność. Na początku tego roku grał w przebraną Helenę z Troi w sztuce Eurypidesa i wyczuwa jego potencjał Protean w każdym swoim ruchu. Potem przyszedł Ahn Sook-Sun, na 69 czołowej koreańskiej śpiewaczki pansori i czczony "narodowy skarb". Na początku wycięła kruchą, podobną do lalki postać i minęło kilka minut, zanim artystka doszła do jej artyzmu, ale kiedy to zrobiła, była urzekająca. Jej siła emocjonalna jest kumulatywna, a jej wyczucie czasu było sprytne jak bicz, gdy improwizowała dowcipy i nikczemne strony. W rozmowie ze mną potem wyjaśnia, że ​​to, co przyciąga ją do jej picareskowej wioskowej opowieści, to to, że pod tą zawadiacką powierzchnią leży cierpienie. I to, jak mówi, wymaga do końca życia nauki. To był zaszczyt spotkać go – pełne znaki na festiwalu K-Music za umożliwienie tego.

Wspieraj wolne dziennikarstwo i zasubskrybuj Independent Minds

.



Source link