Recenzja Hunter Killer: Pace nigdy nie flaguje w staroświeckim thrillerze akcji

Recenzja Hunter Killer: Pace nigdy nie flaguje w staroświeckim thrillerze akcji



Dir: Donovan Marsh; Obsada: Gerard Butler, Gary Oldman, Common, Toby Stephens, Zane Holtz, Michael Nyqvist, Caroline Goodall. Cert 15, 114 min.

Koneserzy tandetnych, gung-ho, filmów akcji chłopców znajdą w sobie wiele przyjemności Hunter Killer. Jest to ciekawie staroświecka sprawa, która wydaje się, jakby mogła powstać w latach pięćdziesiątych, a nawet wcześniej, z Johnem Wayne'em lub Garym Cooperem zamiast Gerarda Butlera w roli głównej.

Twórcy filmu robią wszystko, aby poprawić stosunki amerykańsko-rosyjskie. Politycy i wodzowie wojskowi po obu stronach mogą być albo spartaczeni, albo skorumpowani (często obaj) tutaj, ale amerykańscy i rosyjscy dowódcy okrętów podwodnych mają ten sam zasadniczy heroizm i przyzwoitość. Postać Butlera, Joe Glass, ma swój bliski zwierciadło w kapitanie Andropowie (Michael Nyqvist, w jednej z jego ostatnich ról przed swoją przedwczesną śmiercią w ubiegłym roku). Oboje są zatwardziałymi, ale idealistycznymi i patriotycznymi profesjonalistami uwielbianymi przez ich załogi. "Nie jesteśmy wrogami, jesteśmy braćmi" – mówią o sobie mężczyźni.

W ostatnich latach mieliśmy nadmiar filmów z łodzi podwodnych. Minusem tego gatunku jest oczywistość. Klaustrofobia jest oczywistym zagrożeniem zawodowym. Innym, biorąc pod uwagę brak prywatności, jest niemal niemożność romantycznych intryg, chyba że do mikstury wrzucą retrospekcje. Członkowie załogi mają skłonność do mówienia w żargonie i spędzają dużo czasu gapiąc się na migające, brzęczące ekrany, które mówią im, że mają zostać trafione przez pociski lub że w maszynowniach są wycieki.

Hunter Killer odsuwa niektóre problemy od ustawienia dużej ilości akcji na suchym podłożu. Może to być jeden z nielicznych filmów akcji Gerarda Butlera, w którym sam nie walczy ze złymi, mano a mano. Bar kilka chwil spędzonych na prześladowaniu jelenia z kuszą do rekreacji w Szkocji, spędza cały film pod falami w swojej łodzi podwodnej.

Nad powierzchnią bohaterów zostaje Toby Stephens jako Bill Beaman, amerykański dowódca sił specjalnych. Prowadzi swoich ludzi w tajnej misji ratowania rosyjskiego prezydenta, który wygląda na to, że wkrótce zostanie obalony przez jednego ze swoich oficerów.

Gary Oldman zdobył Oscara za świetny występ jako Churchill w zeszłym roku Najciemniejsza godzina. Nie grozi mu powtórzenie tego wyczynu, jako że bezkręgowy i neurotyczny admirał USA, Charles Donnegan, zawsze stara się zrzucić winę, nawet jeśli mogłoby to oznaczać wywołanie nowej wojny światowej. To Oldman w najniższym udziale swojej zwykłej mocy. Jego potargane fryzury w stylu chłopców z lat osiemdziesiątych nie pomagają.

Jest tylko jedna kobieca postać ze znaczącą częścią mówiącą (Linda Cardinelli jako analityk ds. Bezpieczeństwa narodowego), a film często tonie pod ciężarem własnego testosteronu. Przynajmniej reżyser Donovan Marsh wykonuje uczciwą robotę, by zwiększyć napięcie. Traktuje publiczność w wielu scenach Butlera i członków jego załogi, patrzących w nieładną twarz, gdy czekają, czy trafią w nie rakiety, czy też, gdy będą poruszać się po polach minowych i wyskakują z wody w spokojnej desperacji.

Chaosowi pod falami towarzyszy zamieszanie nad nimi, gdy amerykański czołowy mnich dręczy się, jak najlepiej uniknąć nuklearnego holokaustu. "Czy zaczęliśmy wojnę?", Pytają z niepokojem. Marsh obejmuje strzelanki, pościgi, eksplozje i sceny marynarzy desperacko próbujących wdrapać się na okręty podwodne, zanim klapa się zamknie.

Tempo nigdy nie flaguje. Nie jest też hartem Gerarda Butlera. Nikt się nie pomyli Hunter Killer dla każdego rodzaju arcydzieła, ale jest to na pewno ulepszenie w niektórych z jego najmądrzejszych ostatnich pojazdów, takich jak Londyn upadł i Bogowie Egiptu.

.



Source link