Recenzja firmy, Gielgud Theatre, Londyn: Legenda Broadwayu Patti LuPone kradnie show w nowoczesnej wersji przełomowego musicalu Sondheim

Recenzja firmy, Gielgud Theatre, Londyn: Legenda Broadwayu Patti LuPone kradnie show w nowoczesnej wersji przełomowego musicalu Sondheim

[ad_1]

Kiedy ten przełomowy musical miał swoją premierę w 1970 roku, Stephen Sondheim z trudem wyobrażał sobie, że pewnego dnia jego centralna męska postać zostanie ponownie wyobrażona jako kobieta. Ale on dał swoje błogosławieństwo i współpracę z żywą, głęboko odczuwaną produkcją Marianne Elliott, która zmienia Bobby'ego w Bobbie i postanawia przekształcić Firma od genialnego fragmentu z okresu rewolucji seksualnej lat siedemdziesiątych do pokazu, który pozwala nam dostrzec główne kłopoty z perspektywy kobiet w dzisiejszych czasach.

Oryginalny Bobby Sondheima to swobodnie kobiecy nowojorski kawaler, który wykonuje ruchy, nie będąc w stanie zrobić emocjonalnego zaangażowania. Tutaj Rosalie Craig gra Bobbie, która ma udaną karierę, inteligentne mieszkanie i brak chłopaków. Ale kiedy obchodzi swoje 35. urodziny i słyszy bijący zegar biologiczny, musi zadać sobie pytanie, czy chce się ustatkować. "Ci dobrzy i zwariowani ludzie, moi zamężni przyjaciele", choć nie są świetną reklamą małżeństwa, bombardują ją opiniami. W starannie odwróconej sekwencji płci, jej obecni chłopcy (Matthew Seadon-Young, Richard Fleeshman i George Blagden) wykonują "komiczne rozczarowanie", "Możesz zabić osobę szaloną", z uroczym uśmiechem talent.

Trzeba przyznać, że utwory – żartobliwy tytuł "Małe rzeczy do zrobienia razem", "Getting Married Today" i inne – są znacznie lepsze w dowcipności i trafności raczej odrapanych, nijakich winiet w książce George'a Furtha. Elliott utrzymuje poziom energii dzięki pomysłowości jej inscenizacji. Doskonałe oświetlenie Neila Austina i przesuwne pokoje w neonowych oprawach Bunny'ego Christie, pomalowane w strasznie elegancką, monochromatyczną szarość, sprawiają wrażenie, jakbyśmy byli w głowie Bobbiego. Istnieją wskazówki (zmiany skali, takie jak balony z helem na urodziny, określające "35", które stają się tak duże, że wydaje się, że wypierają ją z jej mieszkania), że może to być Alicja w Krainie Czarów marzenie. W niezwykłej rutynie "Tick Tock" Bobbie patrzy z konsternacją, jak cztery identycznie ubrane wersje siebie na różnych etapach ciąży i macierzyństwa przechodzą nieskończoną pętlę beztroskiego współżycia z równoczesnymi partnerami.

Zespół przyjaciół (w tym Gavin Spokes i Mel Giedroyc) jest niesamowity – zabawny i nieco złowieszczy w tym zuchwałym sposobie, w jaki ją okrywają. Surrealistyczne konflikty sprawiają, że wyglądają tak, jakby wciąż atakowały jej terytorium, a nawet wykonywały nocne ablacje wokół niej, podczas gdy ona jest na łóżku, rozmawiając z stewardesą i lamentując z niedorzeczną pobożnością jej jedynym stanem. Amy została odrodzona jako Jamie, gejowski pan młody, który ma okropny atak paniki na jego zbliżające się zaślubiny. Jonathan Bailey śpiewa szaloną piosenkę "Getting Married Today" z komiczną i uroczystą intensywnością, wrzucając nieubłaganie uśmiechniętą klerkę z kuchni do lodówki.

Legenda Broadwayu Patti LuPone daje inny, wyróżniający się występ jako Joanne, bujne bogactwo, które nie może uwierzyć, że jej mąż naprawdę ją kocha, a jej dowcipy są śmiercionośną bronią. Jej elektryzująca interpretacja "The Ladies Who Lunch" to przerażająca wrzawa samolubnej goryczy i przeszywającego bólu. Z rozbawioną ironią, Joanne opowiada o tym, jak dobrze rozumie Bobbie, z własnej, bardzo odmiennej pozycji i jak cieszy się, że uczyniła ją, by wyświadczyć jej niezamierzoną przysługę. Rosalie Craig pod wieloma względami jest chwalebna w głównej roli podatkowej.

Ale w tej zabawnej, wrażliwej, przepraszającej postaci nie ma nic twardego ani nie podobnego. Choć jej akcent jest bardzo dobry, ona po prostu nie jest dla mnie amerykańska. Czułem, że ta Bobbie zna już mądrość dotyczącą rozłączenia i zaangażowania, że ​​utwór ma ją nauczyć. Jest niewystarczająco broniona przed nią. Jej żarliwa czystość wokalna "Marry Me A Little" i "Being Alive" oraz jej czujność wobec przesunięć znaczeniowych w tych utworach są wzorowe. Żałuję tylko, że nie było większego poczucia zagrożenia, którego Bobbie mogłaby nie doświadczyć.

To powiedziawszy, Craig podtrzymuje ten wieczór z niesamowitym duchem. To prawda, że ​​tylko tyle możesz zrobić (poprzez odniesienie do SMS-ów, powiedzmy, widowisko z aplikacją randkową ustawioną pod kątem na tablecie itp.), Aby katapultować przedstawienie do 2018 roku, biorąc pod uwagę ograniczenia książki Siedemdziesiątych. Nikt nie myśli, żeby przypomnieć Bobbie, że nie musisz być żonaty, aby mieć dziecko w dzisiejszych czasach. Mimo to ta nieustraszona produkcja nadaje rodzaj dreszczyku, który, jak podejrzewasz, widzi publiczność Firma za pierwszym razem.

Do 22 grudnia delfontmackintosh, co.uk / tickets / company

Wspieraj wolne dziennikarstwo i zasubskrybuj Independent Minds

.

[ad_2]

Source link