Recenzja Doctor Who epizod 2: The Ghost Monument to dystopijna rapsodia z fazerami nastawionymi na oszałamiającą

Recenzja Doctor Who epizod 2: The Ghost Monument to dystopijna rapsodia z fazerami nastawionymi na oszałamiającą



Po triumfalnym lądowaniu w Sheffield w zeszłym tygodniu, na drugim, najdalej wysuniętym polu, na drugi wyjazd Jodie Whittaker's 13th Doctor.

Ale jeśli sceneria się zmieniła, to zupełnie nowe Doktor Kto pozostaje rozkosz niemal tak samo musującą, jak dzianina w stylu tęczy Whittakera. Rzeczywiście, zatwardziały Doktor Kto fani mogliby osądzić "The Ghost Monument" ulepszenie debiutującego w Whittaker debiutu siedem dni wcześniej. Istnieją zabójcze roboty, gotyckie statki kosmiczne i spektakularne widoki kosmitów – wszystkie pola międzygalaktyczne tykały.

Jest to dystopijny rapsodię z fazerami nastawionymi na oszałamiające i znów z wartościami produkcyjnymi z Hollywood. Dążenie lekarza do odzyskania Tardis – tej, z której zniknęła wkrótce po jej przemianie z Petera Capaldiego na Boże Narodzenie – doprowadziło ją do "Desolation", niegdyś kwitnącego świata, który teraz sprowadza się do pozbawionego blasku pustkowia (włóż własną Brexit żart, itp.).

Whittaker po raz kolejny pokazuje, dlaczego może potencjalnie zejść jako definiujący Doktor Who z jej pokolenia. Jej tupot jest krzywy i kiczowaty ("Byłem hologramem przez trzy tygodnie – plotka, którą odebrałem").

A jednak skowronek przeplata się z odświeżającą szczerością i determinacją, by być wiernym swoim przyjaciołom. Oto pierwszy Władca Czasu w epoce nowożytnej, aby rzeczywiście poczuć się słabo jak prawdziwy człowiek, a nie praca – mnóstwo dziwactw i wysklepionych brwi (to znaczy, punkty muszą zostać odjęte na nową sekwencję kredytów, która łączy w sobie kultowy Doktor Kto tytuł z czymś, co wygląda jak globula mleka tańczącego w zerowej grawitacji).

Wzdłuż trasy powracają niechętni pomocnicy Yasmin (Mandip Gill), Ryan (Tosin Cole) i Graham (Bradley Walsh) – każdy z nich jest zrozumiale zaniepokojony, że został wysłany z South Yorkshire na krańce kosmosu. Towarzyszą im feudujący międzygwiezdni poszukiwacze skarbów Angstrom (Susan Lynch) i Epzo (Shaun Dooley), którzy razem zbierają nasz tagujący metki zespół po tym, jak próba zabicia się na pokładzie Tardisa idzie nie tak.

Poniżej znajduje się fragment z mash-upem Mad Max: Fury Road i jeden z tych odcinków Uczeń gdzie zawodnicy mają sześć godzin na zebranie listy zakupów niezwykle mało prawdopodobnych artykułów gospodarstwa domowego.

Przez całą pustynię Doktor i jej załoga wędrują, walcząc z robotami z kapturem – tak samo cool, jak można by się spodziewać robotów z kapturami – zanim zostaną zaatakowane przez rasę chusteczek kosmicznych do czytania z umysłem nazywanych "Pozostałościami".

Odkrywają także, że spustoszenie zamieniło się w ogromną pułapkę śmiertelnych naukowców zmuszonych do pracy na żądanie złej Stenzy – bardzo międzygalaktycznych ne'er-do-do-studzien, z których Tzim-Sha starał się zostać przywódcą poprzez obławę wokół Sheffield w Otwieracz do sezonu "The Woman Who Fell To Earth". I jest tam dokuczliwe odniesienie, przez Remnants, do Doktora jak "bezczasowe dziecko". Czy jest to ponadprzeciętna fabuła, którą widzimy przed nami?

Oto nowy showrunner Chris Chibnall demonstruje swoje empatyczne zrozumienie najdłużej działającej serii w science fiction (Chibnall był oddanym Whovianem na długo przed tym, jak stał się wielkim nazwiskiem w małym ekranie).

Inne spektakle kosmiczne dają nam obłąkanych kosmitów i cyborgi-wyzwalacze. Lecz tylko Doktor Kto może wywoływać dreszcze z czującymi się paskami materiału, które promieniują w głowach swoich ofiar i oblewają strach (pozostałości stanowią ostateczną broń stworzoną przez porwanych naukowców).

Oczywiście jest szczęśliwe zakończenie – pod każdym modnym gritem i oszałamiającym FX, to wciąż jest przede wszystkim dziecięcy show. Po dotarciu do końca toru przeszkód, Epzo i Angstrom zostają nazwani wspólnymi zwycięzcami "Zlotu Dwunastu Galaktyk" przez twórcę gry fabularnej Art Malika Ilin i promieniują do życia o niewyobrażalnych bogactwach.

A "pomnik duchów" czekający na mecie okaże się – no, oczywiście – zaniedbanym lekarzem Tardisem, jego przepastne wnętrze potraktowano eleganckim odświeżeniem miodu. Co najważniejsze, złe chomiki kosmiczne zostają pokonane przy pomocy samozapłonu obcego cygara – zdania, które wywołają mrowienie Doktor Kto Fani.

Pełen strzelanin, zinging dostarczony przez Whittakera i nawiedzający międzygwiezdne krajobrazy, "The Ghost Monument" prawdopodobnie przyczynia się do jeszcze bardziej imponującego wyczynu niż poprzedni odcinek. Po pierwsze, Whittaker naprawdę musiał porozmawiać i jednocześnie dzierżyć soniczny śrubokręt, a publiczność poczułaby ulgę, że była przynajmniej niewyraźnie w swojej pracy.

Ale teraz pojawia się trudniejsze zadanie pokazania, że ​​jest tu na dłuższą metę. Wszelkie przewlekłe wątpliwości są łagodzone w przygodzie, która mocno przytula Doktor KtoTo najbardziej lubiane dialogi i jest tym bogatsza.

.



Source link