Pandemia oferuje naukowcom niespotykaną dotąd szansę „usłyszenia” oceanów takimi, jak kiedyś

Pandemia oferuje naukowcom niespotykaną dotąd szansę „usłyszenia” oceanów takimi, jak kiedyś


NEW YORK (Reuters) – Jedenaście lat temu naukowiec zajmujący się ochroną środowiska Jesse Ausubel śnił na głos w przemówieniu na początku: Co, jeśli naukowcy mogliby nagrywać dźwięki oceanu w czasach, gdy statki i łodzie napędzane śmigłem rozpłynęły się po kuli ziemskiej?

ZDJĘCIE PLIKU: W porcie Los Angeles w Kalifornii, USA, 16 kwietnia 2020 r. Obserwuje się pusty dok wysyłkowy, gdy trwa globalny wybuch choroby koronawirusowej (COVID-19). REUTERS / Lucy Nicholson / File Photo

Słuchali pogawędek między wielorybami w odległości setek mil od siebie. Nagrywali znajome ćwierkanie i kliknięcia wśród strąków delfinów. I zrobiliby to bez kakofonii ludzkości – i lepiej zrozumieliby, w jaki sposób ta podmorska rakieta wpłynęła na życie w morzu.

To był lot fantazyjny, bardziej aspirujący i inspirujący niż plan.

Na początku, jak mówi Ausubel, (bardzo fantazyjnie) zasugerował rok „spokojnego oceanu”, podczas którego żegluga zatrzyma się, a przynajmniej zwolni. Potem miesiąc. I wreszcie tylko kilka godzin.

Choć to było tak daleko posunięte, niewielka wspólnota około 100 podobnie ciekawskich naukowców podjęła jego wizję. W 2015 r. Opublikowali plan przeprowadzenia międzynarodowego eksperymentu na cichym oceanie, gdyby okazja się kiedykolwiek pojawiła.

Kiedy pandemia COVID-19 wywołała w marcu ekstremalne spowolnienie gospodarcze, wysyłając statki wycieczkowe do portu i tankowce do zakotwiczenia, zmobilizowały się. W zeszłym miesiącu skończyli brukować zestaw 130 podwodnych stacji hydrofonów na całym świecie – w tym sześć stacji, które zostały skonfigurowane do monitorowania podwodnych testów jądrowych.

„Cóż, nie jesteśmy podekscytowani, że nastąpił COVID, ale cieszymy się, że możemy skorzystać z okazji naukowej” – mówi Peter Tyack, profesor biologii ssaków morskich na University of St. Andrews w Szkocji i jeden pierwszych inicjatorów. „Byłoby to po prostu niemożliwe w inny sposób”.

Tyack twierdzi, że nagrania powinny dać naukowcom niespotykany dotąd wgląd w ocean przy niewielkiej ingerencji człowieka. To trochę tak, jakby patrzeć na nocne niebo, gdyby większość światowych świateł była wyłączona.

Mówi, że niektóre badania sugerują, że duże wieloryby przystosowały się do dźwięków wytwarzanych przez człowieka, podnosząc swój głos i wysokość. Spekuluje, że wiele gatunków przeniosło się również do spokojniejszych regionów świata, aby łatwiej i łatwiej znaleźć sobie pożywienie.

Ogólnie rzecz biorąc, grupa będzie chciała sprawdzić, czy wieloryby i inne ssaki morskie przystosowują się do spokojniejszych oceanów, obniżając ich objętość, komunikując się bardziej wydajnie lub zmieniając swoje siedlisko.

Niektóre ze stanowisk odsłuchowych projektu są połączone z lądem za pomocą kabli, ale wiele z nich nie jest i nagrania muszą zostać odzyskane przez statki. Teraz, gdy gospodarki na całym świecie ponownie się otwierają, grupa spokojnych oceanów zaczęła gromadzić dane dotyczące pejzażu dźwiękowego.

Jednak dopiero pod koniec roku naukowcy wyczyścą nagrania i będą mogli porównać je z poprzednimi latami pod kątem zmian w hałasie ludzi i zwierząt.

Ten nieoczekiwany projekt skupia się na tak zwanym kanale SOFAR (Sound Fixing and Ranging), naturalnie występującej warstwie oceanicznej, w której dźwięk może przemieszczać się na duże odległości.

To tam wielkie baleeny i płetwy śpiewają dla kochanka lub dołączają do przyjaznego refrenu. Ale tam też rakieta ludzka z łodzi rybackich, tankowców i motorówek, a także platform wiertniczych i turbin wiatrowych zostaje uwięziona, a następnie rozprzestrzeniona na całym świecie.

Fale dźwiękowe przemieszczają się w wodzie dalej i szybciej niż w powietrzu. Dotyczy to szczególnie basowych nut piosenki wieloryba, niskiego zgrzytu szybu statku, a nawet dudnienia wybuchu nuklearnego. Dźwięki te mogą podróżować setki, a nawet tysiące mil, zakręcając wokół planety, odbijając się w kanale SOFAR, pasie wody o głębokości jednego kilometra.

130 stacji nagraniowych używanych przez badaczy stanowi mieszankę lokalizacji i czułości w tym kanale. Część procesu planowania obejmuje identyfikację i rekrutację partnerów, którzy prowadzą stacje odsłuchowe prowadzone przez rządy, uniwersytety, grupy środowiskowe i inne agencje.

Najskromniejsza stacja znajduje się cztery kilometry od hiszpańskiego wybrzeża i jest obsługiwana przez Politechnikę w Barcelonie. Nagrywa dźwięk w odległości do 10 kilometrów. Na drugim biegunie znajduje się sześć stacji, każda z wieloma hydrofonami, obsługiwanych przez wiedeńską organizację traktatową o kompleksowym zakazie prób jądrowych. Stacje te mogą nie tylko zlokalizować podwodne eksplozje jądrowe w dowolnym miejscu na planecie, ale także podsłuchiwać wieloryby oddalone od oceanu.

Ausubel, dyrektor Programu Ochrony Środowiska Ludzkiego na Rockefeller University w Nowym Jorku, mówi, że on i jego inni marzyciele byli gotowi, nawet jeśli ich plan wydawał się nierealny.

„Spędziliśmy dużo czasu na planowaniu: jak spróbowałbyś zorganizować tego rodzaju badanie, mimo że zdaliśmy sobie sprawę, że to nie jest tak naprawdę praktyczne?”

Ale plan, mówi Ausubel, przewidywał chwile szansy, takie jak ekstremalne zjawisko pogodowe, a nie pandemia.

„Zaraz po huraganie lub tajfunie jest bardzo cicho przez dzień lub dwa ze względu na strach przed dużymi falami lub burzami”, mówi. „Rybacy nie wychodzą na morze; trasy wysyłki zostały zmienione; platformy naftowe i gazowe mogą zostać wyłączone. ”

W związku z pandemią i następującymi po niej blokadami główne porty w północno-wschodniej części Stanów Zjednoczonych, takie jak Boston, Filadelfia, Nowy Jork i Baltimore, odnotowały prawie 50% spadek ruchu statków i łodzi w kwietniu w porównaniu z tym samym miesiącem w 2019 r. , według firmy MarineTraffic, firmy zajmującej się śledzeniem statków.

Firma powiedziała, że ​​duże porty europejskie, takie jak Lizbona, Antwerpia, Hawr i Rotterdam, odnotowały około 25% spadek w tym samym miesiącu.

„Myślę, że w różnych miejscach będzie pewna zmienność, co jest dość ważne, aby to przetestować” – mówi Tyack. „To nie jest tak naprawdę kontrolowany eksperyment, dlatego lepiej mieć 50 różnych witryn, z których niektóre są znacznie niższe, a niektóre nie, aby móc spojrzeć na wpływ redukcji”.

Ausubel twierdzi jednak, że widzi już niepotwierdzone dowody, że ssaki morskie zmieniają swoje zachowanie.

„W pobliżu Vancouver obserwowano orki zbliżające się do miasta, niż było to zwyczajowo, i poza Szkocją”, mówi.

Pokaz slajdów (3 zdjęcia)

Orki, delfiny i humbaki, które komunikują się za pomocą dźwięków o wysokiej częstotliwości, które nie docierają szczególnie daleko, często gromadzą się w płytszych wodach. Spekulował, że mogli zbliżyć się do niegdyś zajętych portów i portów.

Grupa ma nadzieję opublikować tego lata artykuł, który zbierze niepotwierdzone raporty o zmianach zaobserwowanych w ostatnich miesiącach. Pod koniec roku grupa pod przewodnictwem Tyacka poinformuje o spadku wolumenu. I wreszcie, w przyszłym roku naukowcy zamierzają opublikować pełną analizę tego, w jaki sposób redukcja dźwięku zmieniła zachowanie ssaków morskich i innego życia morskiego.

„Jak brzmiał ocean przedindustrialny” – mówi Tyack – „i jak ekosystemy morskie zareagują na to?”

Raport: Maurice Tamman, red. Kari Howard

.



Source link