Opłaty za przejazdy kolejowe: Oburzenie pasażerów najpóźniej ogłoszonego wzrostu jest uzasadnione

Opłaty za przejazdy kolejowe: Oburzenie pasażerów najpóźniej ogłoszonego wzrostu jest uzasadnione

[ad_1]

Po nieszczęsnym roku dla tych, którzy korzystają z brytyjskich linii kolejowych, mamy do czynienia z kopaniem zębów: The Rail Delivery Group, złożona z prywatyzowanych przedsiębiorstw kolejowych, ogłosiła, że ​​ceny wzrosną średnio o 3,1% w przyszłym roku.

Dotyczy to 55 procent lub więcej taryf, które nie są regulowane przez rząd. Poziom taryf regulowanych jest związany z inflacją RPI i podlegają ogłoszonemu już wzrostowi o 3,2%.

Bez względu na to, czy kupują bilety regulowane czy nieregulowane, wielu użytkowników nie jest szczęśliwych. Płacą przez nos za nędzną usługę podatną na powszechne zakłócenia.

Bliski krach, który nastąpił po wprowadzeniu nowych rozkładów jazdy na początku tego roku, przyniósł powszechny rozgłos temu problemowi. Ale równie poważny jest ciągły niski poziom bólu zadawanego pasażerom. Nic dziwnego, że to ogłoszenie opuściło ich i ich przedstawicieli, plujących halsami.

Tłem jest polityka rządu polegająca na tym, że podatnicy wydają mniej subsydiowania kolei, a ciężar przesuwa się na taryfę płaconą publicznie.

Na pierwszy rzut oka wydaje się to wiarygodnym planem, a tym bardziej, gdy patrzysz na liczby.

Według fullfact.org, fakt sprawdzania dobroczynności, koleje otrzymywały w ciągu ostatnich pięciu lat subsydia o wartości około 5 miliardów funtów rocznie.

Ale to dopiero początek, jeśli chodzi o publiczne pieniądze. W 2016/2017 wydano łącznie około 15 mld funtów, częściowo ze względu na sposób finansowania sieci Rail Rail, która jest właścicielem i operatorem toru i infrastruktury.

Wanda Wyporska, dyrektor wykonawczy The Equality Trust, podkreśliła w zeszłym roku w The Guardian, że wydatki te są nieproporcjonalnie obciążone w stosunku do Londynu i południowego wschodu, a więc sprzyjają dojeżdżaniu do pracy. Przekonywała, że ​​rząd powinien koncentrować się na biedniejszych obszarach oraz na formach transportu wykorzystywanych przez mniej zamożnych, takich jak autobusy i tramwaje. Zrobiła dobry punkt.

Twierdzę jednak, że trzeba spojrzeć na kolej w kontekście zintegrowanej polityki transportowej, która służy potrzebom narodu i całej jego gospodarce.

Kolej, która odnotowała gwałtowny wzrost liczby pasażerów i wymaga inwestycji, aby poradzić sobie z nimi, odgrywa ważną rolę w zatrzymywaniu ludzi z zatłoczonych, zanieczyszczających dróg w Wielkiej Brytanii. Przez ten obiektyw pieniądze są dobrze wydawane.

Nic z tego nie zmienia faktu, że prywatni kolejarze wykonali zepsutą pracę. Biorąc pod uwagę to, czego doświadczyli i za co płacą, oburzenie pasażerów jest całkowicie uzasadnione.

W czasach takich jak te firmy kolejowe lubią wskazywać, że 98 pensów z każdego 1 funta w opłatach idzie na prowadzenie kolei i że dodatkowe pieniądze są potrzebne, aby utrzymać show na drodze.

Plany nacjonalizacji Jeremy'ego Corbyna dają jednak szansę na 100%. Wsparcie dla nich może wzrosnąć tylko wtedy, gdy cena wzrasta, tak jak ta, jest związana z następną falą zakłóceń, a ludzie zaczynają patrzeć na Europę, gdzie usługi są tańsze i lepsze, z zazdrosnymi oczami. Będą się zastanawiać, czy to wina systemu.

Sposobem na całkowite rozwiązanie problemu Wyporskiej jest w międzyczasie zwiększenie inwestycji w transport publiczny, a przez to zwiększenie wydatków na kieszenie ubogich. Dzięki temu można uzyskać korzyści ekonomiczne, poza tym, że jest to słuszne.

Jednym ze sposobów na osiągnięcie celu lepszej linii kolejowej i tańszego transportu dla ubogich byłoby powstrzymanie rozpieszczania kierowców od zamrożenia paliwa.

.

[ad_2]

Source link