Facebook twierdzi, że raport o prawach człowieka pokazuje, że powinien zrobić więcej w Birmie

Facebook twierdzi, że raport o prawach człowieka pokazuje, że powinien zrobić więcej w Birmie


SAN FRANCISCO (Reuters) – Facebook Inc w poniedziałek oświadczył, że raport o prawach człowieka, który zlecił w związku z jego obecnością w Mjanmie, pokazał, że nie zrobił wystarczająco dużo, aby zapobiec wykorzystywaniu jego sieci społecznościowej do podżegania do przemocy.

FILE PHOTO: Panel Facebooka jest widziany podczas Międzynarodowego Festiwalu Kreatywności Cannes Lions, Cannes, Francja, 20 czerwca 2018. REUTERS / Eric Gaillard / File Photo

W raporcie organizacji non-profit Business for Social Responsibility (BSR) z siedzibą w San Francisco zalecono ściślejsze egzekwowanie polityki dotyczącej treści na Facebooku, zwiększenie zaangażowania zarówno wśród urzędników z Birmy, jak i organizacji społeczeństwa obywatelskiego oraz regularne publikowanie dodatkowych danych na temat postępów w tym kraju.

"Raport kończy się stwierdzeniem, że przed tegorocznym rokiem nie robiliśmy wystarczająco dużo, aby zapobiec wykorzystywaniu naszej platformy do wspierania podziału i zachęcania do przemocy offline. Zgadzamy się, że możemy i powinniśmy więcej zrobić ", powiedział Alex Warofka, menedżer ds. Polityki produktów na Facebooku, w poście na blogu.

BSR ostrzegł także, że Facebook musi być przygotowany na atak prawdopodobnych ataków na dezinformację podczas wyborów w Myanmarze w 2020 r., A nowe problemy, jak korzystanie z jego WhatsApp rośnie w Myanmar, wynika z raportu, który opublikował Facebook.

Specjalny raport Reutersa tutaj w sierpniu okazało się, że Facebook nie dostrzegł szybko ostrzeżeń od organizacji w Myanmarze na temat mediów społecznościowych, które podsycają ataki na grupy mniejszościowe, takie jak Rohingya.

W sierpniu 2017 r. Wojsko doprowadziło do represji w stanie Arakan w Myanmar w odpowiedzi na ataki powstańców Rohingya, spychając ponad 700 000 muzułmanów do sąsiedniego Bangladeszu, zgodnie z amerykańskimi agencjami.

Serwis społecznościowy w sierpniu usunął z platformy kilku oficerów wojskowych Myanmaru, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się "nienawiści i dezinformacji", po raz pierwszy zabraniając krajowym przywódcom wojskowym lub politycznym.

Zlikwidowano także dziesiątki kont do angażowania się w kampanię, która "wykorzystywała pozornie niezależne strony informacyjne i opiniotwórcze, aby skrycie przekazać wiadomości wojskom Myanmaru".

Ruch nastąpił kilka godzin po tym, jak śledczy Organizacji Narodów Zjednoczonych powiedzieli, że armia dokonała masowych morderstw i zbiorowych gwałtów muzułmańskiej Rohingji z "ludobójczym zamiarem".

Facebook powiedział, że zaczął korygować niedociągnięcia.

Facebook powiedział, że ma obecnie 99 specjalistów od języka Birmy, którzy sprawdzają potencjalnie wątpliwe treści. Ponadto rozszerzyła zastosowanie zautomatyzowanych narzędzi, aby ograniczyć dystrybucję brutalnych i odczłowieczających stanowisk podczas ich przeglądu.

W trzecim kwartale firma poinformowała, że ​​"podjęła działania" dotyczące około 64 000 treści naruszających zasady dotyczące szerzenia nienawiści. Około 63 procent zostało zidentyfikowanych przez zautomatyzowane oprogramowanie, z 52 procent w poprzednim kwartale.

Facebook ma około 20 milionów użytkowników w Birmie, według BSR, który ostrzegł Facebooka przed kilkoma nierozwiązanymi wyzwaniami w Birmie.

BSR powiedział na przykład, że lokalni pracownicy mogą pomóc w rozumieniu Facebooka, w jaki sposób jego usługi są wykorzystywane lokalnie, ale powiedzieli, że ich robotnicy mogą być obiektem ataków ze strony wojskowych kraju, który został oskarżony przez U.N o etniczne oczyszczenie z Rohingya.

Reportaż Paresh Dave i Antoni Slodkowski; Montaż autorstwa Petera Hendersona i Michaela Perry'ego

.



Source link