Czy w pierwszej połowie roku sieć 1.123 sklepów znika, czy High Street ma przyszłość?

Złota dzielnica straciła swój blask dla sprzedawców detalicznych



"Pomóżcie" – zawołał przemysł detaliczny.

Nic dziwnego. Dziesięć lat temu Woolworths poszło pop. Ciemne chmury wydają się bulgotać i pluć nad High Street od tamtej pory. Zostało to podkreślone w raporcie firmy doradczej PricewaterhouseCoopers, która wykazała, że ​​w pierwszym półroczu tego roku sieć 1 123 sklepów zniknęła z 500 najlepszych ulic w Wielkiej Brytanii.

Liczby zapewne nikogo nie zaskoczą, biorąc pod uwagę wysokie pocukury, których byliśmy świadkami wśród największych nazwisk w tym roku, w tym takie zabawki jak "R'U Toys", Maplin, Poundworld i House of Fraser.

Jednak zamknięcia zamykają nowe otwarcia od 2010 r., A różnica się powiększa.

Oczywiście brytyjskie konsorcjum ds. Sprzedaży detalicznej poparło rząd, by podjął pilne działania w sprawie stóp biznesowych, wykraczające poza majsterkowanie zawarte w niedawnym budżecie kanclerza.

Opłata jest powiązana z wartościami nieruchomości, więc uderza w cegły i operatory zaprawy o wiele trudniej niż w stroje online, które prowadzą swoją działalność poza miastem, gdzie można kupić ziemię za garść miedziaków i baton Mars.

Stał się przemysłowym bette noir, a organ handlowy nie wykonałby swojej pracy, gdyby nie robił zamieszania. Ale nawet jeśli całkowicie go wyeliminujesz, trend prawdopodobnie utrzyma się, choć być może w wolniejszym tempie.

Wielka Brytania przyjęła zakupy internetowe, podobnie jak prawie żaden inny naród, i to się nie zmienia.

O wiele wygodniej jest poprosić sprzedawcę, gdy przychodzi do ciebie, gdy alternatywa toczy się wokół wysokich dzieci, które wolą być gdzieś indziej, mając nadzieję, że skończysz, zanim strażnicy zauważą, że twój samochód jest nielegalnie zaparkowany. Podwójnie, więc jeśli jesteś biedny. Większość Brytyjczyków. Pracujemy w najdłuższych godzinach w Europie.

Kierownik działu detalicznego PwC, Lisa Hooker, wskazała mi, że 20 procent artykułów nieżywnościowych jest teraz kupowanych online. Liczba ta ma wzrosnąć do 30 procent do roku 2021. To wszystko.

Czy to oznacza, że ​​High Street znajduje się w stanie terminalu? Czy debaty nad jego przyszłością są bezwartościowe?

Niekoniecznie. Hooker odnotował fakt, że wszystkie wiarygodne ankiety pokazują, że wciąż istnieje zapotrzebowanie na cegły i zaprawy.

Konsumenci po prostu używają ich mniej niż kiedyś, i chcą, aby działali inaczej, równolegle i jako uzupełnienie ich wycieczek internetowych.

Oznacza to, że przyszłość będzie musiała składać się z mniejszych pomieszczeń, które działają jako mini showroomy, obok "doświadczonych" sprzedawców, takich jak sklepy vape i lodziarnie, które mają się dobrze. Podobnie jak (hooray!) Książki i sklepy z płytami, które powracają.

Zachęcanie krótkoterminowych sklepów typu "pop up" do otworzenia się tymczasowo obok nich mogłoby pomóc wciągnąć ludzi.

Ale tak, w Wielkiej Brytanii wciąż jest miejsce na swoje Wysokie Ulice. Po prostu wymaga mniejszej ilości mniejszej powierzchni handlowej.

Liczba i części większych muszą zatem zostać ponownie wykorzystane, a mieszkania i miejsca pracy zastąpią przestrzeń, która nie jest już potrzebna.

Dla niektórych może to być trudne do zaakceptowania. Ale pamiętaj, jak ludzie jęczeli i płakali, a nostalgicznie mówili o wybieraniu słodyczy, gdy Woolies upadł? Większość tych, którzy tylko bardzo rzadko przyciemniali jej drzwi, gdy handlowano. Właśnie dlatego tu jesteśmy.

.



Source link