Recenzja Green Book: Viggo Mortensen i Mahershala Ali nadają tej bajce prawa obywatelskiego

Recenzja Green Book: Viggo Mortensen i Mahershala Ali nadają tej bajce prawa obywatelskiego



Reżyser: Peter Farrelly; Występują: Viggo Mortensen, Mahershala Ali, Linda Cardellini, Dimeter Marinov, Mike Hatton, Iqbal Theba. Cert 12A, 130 min

Jeśli tak było Oscary do jedzenia hot-doga, Viggo MortensenWygrałaby tegoroczne rozdanie nagród (i wypchane ustami). Mortensen daje wspaniały, metodyczny styl jako Frank "Tony Lip" Vallelonga, mądry kreator nocnego klubu z Bronxu, który staje się kierowcą czarnego wirtuoza pianisty Don Shriley (Mahershala Ali) na wycieczce po głębokim południu we wczesnych latach sześćdziesiątych.

Zielona Książka schlebia publiczności o swoim własnym zdrowym rozsądku i tolerancji. Zajmuje się rasizmem i homofobią, ale nadal ma baśń, fantazję. Niezależnie od upokorzeń Dona, które znosi podczas podróży, wiemy, że żadna szkoda nie dojdzie do niego, dopóki Tony będzie przy nim. To jest film o przyjaźni tak samo jak o prawach obywatelskich. Możemy również bezpiecznie przewidzieć, że lepsze cechy pary będą się wzajemnie ścierać: Tony pokona swoje uprzedzenia, podczas gdy Don nauczy się nie być takim kulturalnym snobem.

Mortensen gra Tony'ego jako hedonistyczną, impulsywną awanturnika. Jest sympatycznym everymymistą pomimo swoich uprzedzeń, ale jest także oportunistą, który zrobi wszystko za złotówki. Jego temperament nie może się bardziej różnić od jego nowego szefa, wyrafinowanego i powściągliwego, klasycznie wyszkolonego muzyka. Don – nazywany "lekarzem" – jest bardzo wybredny, bardzo konkretny. "Gra jak Liberace, ale lepiej", mówi się o nim na pewnym etapie.

Mortensen jest figurą Sancho Pansa dla bardzo wyrafinowanego typu Don Kichota pięknie granego przez Ali. I robią podwójny akt, dostarczając emocjonalnego ładunku filmowi, który w przeciwnym razie wydawałby się banalny i manipulacyjny.

Film jest prymitywny i delikatny na zmianę. Farrelly jest znany z często bardzo szerokich komedii Sposób na blondynkę i Głupi i głupszy kieruje z bratem, Bobby. Niektóre z gagów i obserwacji wizualnych mogą pochodzić z takich prac. Na przykład, na początku, aby pokazać publiczności, że Tony jest nieodkupionym rasistą, jest długa, przeciągnięta scena, w której bierze szklanki z wodą, które czarni mechanicy wypijali, jakby byli skażeni i wrzucali ich do środka śmieci.

Tony i Ali wyruszają z Nowego Jorku na epicką podróż, a reszta zespołu Ali podąża za samochodem. W trakcie podróży Tony podziwia "naturę" i sosny dla swojej żony. Don dyktuje pełne szczęścia i serdeczne listy, które do niej pisze. Pianista podaje również wskazówki dla kierowców dotyczące dykcji, etykiety i zapewnia wykłady w niedzielę w szkole, dlaczego kradzież jest zła.

Tytuł filmu pochodzi z podręcznika dla afroamerykańskich kierowców, który mówi im, co robić, aby trzymać się z dala od kłopotów na południowym krańcu Jim Crow. Don daje Tony'emu kopię – i tak biały, włoski Amerykanin dostaje smak doświadczenia czarnego kierowcy.

Film jest pełen odwrotów i ironii. W trakcie tej podróży, w trakcie podróży, wyzwania każdego człowieka są kwestionowane. Im dalej na południe, tym więcej uprzedzeń napotykają. Muzyczna wirtuozeria Dona jest ogólnie aprobowana przez białych widzów, ale to nie znaczy, że może korzystać z tych samych łazienek lub przebywać w tych samych motelach.

Don jest elegancką, mózgową postacią, pogrążoną w muzyce klasycznej, ale nieświadoma Arethy Franklin i Jamesa Browna, muzyki, którą kocha jego kierowca. Pije określoną markę whisky i nie będzie grał na niczym innym niż Steinway. Kiedy siedzi z tyłu, Tony siedzi za kierownicą, smażył się od smażonego jedzenia spływającego po brodzie i gadającego. "Wy, ludzie, uwielbiacie smażonego kurczaka", mówi szefowi w jednej z niechlujnie rasistowskich uwag, które robi w pierwszej części filmu – ale to on je takie. Rzeczywiście, w filmie jest tylko scena, w której nie pożera skrzydełka z kurczaka ani kiełbasek, ani żadnych innych wygodnych potraw.

Istnieją jednak dziwne dygresje i niespójności w charakteryzacji. Pomimo swojej drobiazgowości, Don działa w bardzo niekonsekwentny sposób. Upija się, a jego seksualne eskapady wylądują w więzieniu. Może być wystarczająco spostrzegawczy w relacjach, aby wiedzieć, co Tony powinien napisać do swojej żony, ale jest samotnikiem, który nie ma własnego partnera. Jest w nim masochistyczna fatalistyka, którą film dotyka, ale nie chce zbyt głęboko zgłębić.

Don wyrusza w trasę z oporem: chce zmierzyć się z południowym rasizmem. Pokazuje odwagę i heroiczną powściągliwość w sposobie, w jaki zajmuje się swoimi białymi gospodarzami. Ale jednocześnie jest boleśnie naiwny, a jeśli chodzi o uliczne sprytne umiejętności, Tony jest wirtuozem. On wie, jak zmierzyć się z bandytami w barze.

Zielona Książka opiera się na prawdziwej historii, ale wyraźnie przyjął znaczne swobody w odniesieniu do materiału źródłowego. W końcu zamienia się w pełnowymiarowy film bożonarodzeniowy ze wszystkimi zwykłymi dodatkami. The Doc’s one-man campaign for racial equality is forgotten as the two men make their epic journey back north, and the film begins to turn as mushy as the winter weather they encounter en route. The underlying message here is similar to that in Frank Capra’s It’s a Wonderful Life in which we learn “no man is a failure who has friends”. There is room at the Christmas table for everyone.

The sugarcoating is very thick. It doesn’t matter, though. Ali and Mortensen make a tremendously engaging odd couple. Both give such nuanced and well-observed performances that most audiences will swallow the sentimental moralising as easily as Tony digests his hot dogs.

Wspieraj wolne dziennikarstwo i zasubskrybuj Independent Minds

.



Source link