Alita: Recenzja Battle Angel – film science-fiction o dystopii wyprodukowany przez Jamesa Camerona pozbawiony emocjonalnego przyciągania Titanica lub Avatara

Alita: Recenzja Battle Angel - film science-fiction o dystopii wyprodukowany przez Jamesa Camerona pozbawiony emocjonalnego przyciągania Titanica lub Avatara



Dir: Robert Rodriguez; Występują: Rosa Salazar, Eiza González, Jennifer Connelly, Mahershala Ali, Christoph Waltz. Cert 12A, 121 min

James cameron pierwotnie przeznaczone do kierowania Alita: Battle Angel sam, ale ostatecznie pozostawił zadanie Robertowi Rodriguezowi. Zamiast tego Cameron wyprodukował i współtworzył scenariusz. To bardzo ciekawa i sprzeczna historia: dystopijny film science-fiction oparty na japońskim serialu manga, który jest brutalny w jednej chwili i gra jak Disney Pinokio Następny. Jest niezaprzeczalnie spektakularny, ale jest tak pełen efektów wizualnych, że jego aktorzy mogą wydawać się zbędni i zastanawiacie się, dlaczego nie powstał on jako animacja.

Sama Alita jest mile widzianą zmianą w bohaterach macho powszechnie spotykanych w cyberpunkowych filmach sci-fi. "Cupcake" lub "mała pchła", jak ją nazywa, wygląda jak nastoletnia wersja jednej z tych pełnych inteligencji, pomysłowych bohaterek znalezionych w animowanych rysach Hayao Miyazakiego.

Film otwiera się w 2563 roku, "300 lat po upadku". Jest osadzony w Iron City, kipiącej, ale odrapanej metropolii, która znajduje się pod masywnym miastem zwanym Zalem. Christoph Waltz gra dr Dysona Ido, naukowca, który pierwszy raz widział przebieranie się przez wielką kupę złomu, szukając części robota, które może uratować. To tutaj znajduje głowę żeńskiego cyborga i zdaje sobie sprawę, że wciąż żyje. Jej mózg jest "cudem nienaruszony". Zabiera ją do domu, zaopatruje ją w protetyczne części ciała i ochrzci jej Alitę.

Rozgrywany atrakcyjnie przez Rosę Salazar, Alita jest bardzo niewinna za granicą. Widzimy, jak patrzy na siebie w lustrze, próbując złożyć w całość własną tożsamość. Może być cyborgiem, ale jest delikatną i bardzo wrażliwą osobą, która potrafi wyrazić emocje (widzimy jej płacz) i ma zdrowy apetyt, nawet jeśli je skórkę na pomarańczowo.

Na początku film kształtuje się jak skrzyżowanie nastoletniego filmu z gotyckim horrorem. W jednej chwili Rodriguez pokazuje nam Alita na rolkach, grając w pick-upy ulubionego sportu Iron City "motorball" ze swoimi nowymi ludzkimi przyjaciółmi. Następny, cienie upadają. Seria seryjnych morderców przypominających Kubę Rozpruwacza.

Waltz’s character isn’t quite the gentle Gepetto-like father figure he first appears to be. He has links with Zalem. He’s a vigilante who goes out after dark with a huge hammer-like object he uses to try to smash rogue cyborgs to pieces. We encounter his former wife, fellow scientist Dr Chiren (Jennifer Connelly), and learn about the child they had together. Dr Chiren is working with the sinister, absurdly named Vector (Mahershala Ali).

The film isn’t helped by the very anodyne romance between Alita and Hugo (Keean Johnson), a blandly good-looking, leather-clad street hustler who becomes her protector and mentor. “It’s a harsh world,” he advises her at one stage. “The strong prey on the weak down here. You’ve got to stay focused on your dream.”

In her pyjamas, sleeping in the cosy bedroom Dyson has made up for her, Alita looks harmless. In fact, as we soon discover, she is one of the most advanced warrior cyborgs ever created. She has an appetite for havoc and carnage.

Certain scenes here – for example, a mass brawl in a bar in which Alita takes on an army of bounty hunters – could come from one of Robert Rodriguez’s Sin City sci-fi noir movies. With their robot dogs and yakuza swords, these cyborg bounty hunters are tough and mean. The most flamboyant, narcissistic and malevolent, who dresses as if he is in a post-punk band, is Zapan (played by Ed Skrein with a strident cockney accent).

The film’s best moments tend to be its most surrealistic ones, when characters have their eyes gouged out or their robotic arms and legs ripped off, or when cyborgs keep on talking, even after their heads have been decapitated. The fight scenes, chases and very violent motorball games are staged with plenty of energy. There are intriguing, elliptical flashbacks as Alita tries to remember the events which led to her being abandoned on the scrap heap in the first place. With her perfect skin and enormous eyes, she may look like a cartoon figure but she is the most expressive character in the film. It’s a little dismaying to see an actor of the quality of Mahershala Ali playing someone who is little more than a cardboard cut-out B-movie villain.

Wspieraj wolne dziennikarstwo i zasubskrybuj Independent Minds

Seen in IMAX and in 3D, Alita: Battle Angel is perfectly serviceable huge screen escapism. However, it doesn’t have anything like the emotional pull of Cameron’s Titanic lub Avatar. It struggles as much as Alita herself to work out its own identity and ends up in a no man’s land between animation and live-action, kids’ movie and dystopian sci-fi. It concludes a little abruptly too. We will have to wait for the sequel (if there is one) to find out what really goes on in the mysterious sky-city of Zalem.

.



Source link